dr Rogiewicz

Propozycja współpracy – czy warto pracować u kogoś?

Czy warto przyjąć propozycję współpracy, czy może od zdecydować się na pełną samodzielność? Odpowiedź na tak postawione pytanie jest prosta 😉 – „To zależy.

A teraz do rzeczy – powiem Wam, od czego zależy według mnie. Podzielę się z Wami moimi doświadczeniami, które przez ostanie 12 lat zebrałem z wielu rozmów i spotkań. Były to propozycje współpracy z innymi przychodniami i klinikami jako lekarz laryngolog. Nawiążę, też do propozycji, którą otrzymałem w ostatnim czasie, a kilka dni temu odbyłem finalną rozmowę w tej sprawie z właścicielem Kliniki.

Klinika dr Rogiewicza

Od czasu założenia mojego gabinetu w 2008 roku, moja ścieżka kariery w gabinecie prywatnym była dość urozmaicona. Na początku wynajmowałem gabinet w klinice Dr Rogiewicza w Komorowie koło Pruszkowa. Było to miejsce o wspaniałej i przyjaznej atmosferze dla pracującego tam personelu, a przede wszystkim dla korzystających z naszej pomocy Pacjentów. W gabinecie pracowałem trzy razy w tygodniu, we wtorek i czwartek po południu oraz w soboty rano. Pozostały czas zawodowego tygodnia wypełniały mi praca na etacie rezydenckim w Klinice Otolaryngologii WUM oraz przyjęcia ambulatoryjne w SPZOZ w Tarczynie – poniedziałki po południu.

Praca dodatkowa

W międzyczasie dostawałem propozycje pracy jako laryngolog w różnych mniej lub bardziej odległych przychodniach publicznych i prywatnych. Do części zgłosiłem się sam z propozycją pracy jeden raz w tygodniu, korzystając z tego, że np. pracowałem już danego dnia w okolicy. Były to lata 2010-2016. Były to przychodnie w Grodzisku Mazowieckim, Brwinowie, dwie w Podkowie Leśnej, Otrębusach, Komorowie, Pruszkowie i Warszawie. W każdej z nich, poza swoim gabinetem, byłem jeden raz w tygodniu. Często były zapisane po 3-4 osoby na jeden dzień. W przychodniach był dostępny dla mnie jeden z gabinetów i podstawowy zestaw wyposażenia. Siłą rzeczy, dostępne narzędzia i sprzęt nie były moimi ulubionym i najwygodniejszymi, ale kompromisem między moimi potrzebami a możliwościami placówki/właścicieli.

Po kilku latach pracy w takim trybie poczułem, że moje zawodowe życie „nomada” nie ma sensu i do niczego nie prowadzi. Brałem moją torbę lekarską, wsiadałem w samochód i od poniedziałku do soboty jeździłem do okolicznych miast i wsi z moimi usługami laryngologicznymi. Większość czasu zajmowały mi dojazdy, często utrudnione z powodu wzmożonego popołudniowego ruchu na drogach, a czasami również złej pogody.

Finanse

Koszt wizyty dla Pacjenta wynosił na ogół 150 zł, z czego moja firma otrzymywała zwykle 50%, sporadycznie 60% (75 – 90 zł). Nie mam dokładnych danych, ile wizyt w ciągu miesiąca udało mi się zrealizować.

Czasu wolnego pozostawało bardzo mało, kontakt z rodziną był przez to ograniczony, dodatkowy dochód niewielki. Zmęczenie bardzo duże, satysfakcja z tej pracy umiarkowana.

Praca tylko u siebie

Zdecydowałem, że przestaję pracować objazdowo – będę pracował tylko w gabinecie Dr Rogiewicza, stacjonarnie w Komorowie, przy Brzozowej 75F. Od początku jego klinika była moim pierwszym miejscem pracy. Przede wszystkim z powodu jego osoby i atmosfery, którą ta klinika żyła i oddychała. Moją satysfakcję utwierdzały też względy finansowe – przy koszcie wizyty takiej jak w pozostałych przychodniach, czyli 150 zł, moje wynagrodzenie wynosiło 110 zł (73%). Taka wysokość była możliwa z dwóch powodów. Po pierwsze nie zajmowałem gabinetu ginekologicznego (była to klinika ginekologiczna sic!), a pozostały niewielki gabinet, który nie był wcześniej używany. Po drugie, wszystkie używane przez mnie sprzęty medyczne i meble kupiłem sam. Ich koszt nie był bardzo wysoki, co pozwoliło mi zaproponować taki podział wynagrodzenia, który został zaakceptowany bez negocjacji. Był on dla mnie zdecydowanie satysfakcjonujący.

Dodatkowo czułem się tam u siebie i miałem do dyspozycji swój sprzęt i meble medyczne, które wybrałem i które pasowały do mojego sposobu pracy. Zawsze miałem, kiedy tego potrzebowałem pomoc Pani Agnieszki Narbutowicz, wspaniałej położnej, troszczącej się o wszystko, co działo się w klinice.

Nasza współpraca trwała do listopada 2017 i trwałaby pewnie do dzisiaj, gdyby nie to, że dr Rogiewicz zdecydował się na przeniesienie swojej kliniki do Warszawy, a dla mnie priorytetem była praca lokalna, blisko miejsca mojego zamieszkania, gdzie miałem już grupę swoich stałych Pacjentów.

Przenosiny… (o 50 metrów)

Co robić? – Szukać możliwie najbliższego miejsca do pracy.

I tak przeniosłem się do zaprzyjaźnionej z nami kliniki stomatologicznej DORMED, Doroty i Cezarego Uszyńskich, z numeru 75F do numeru 77 (ok. 50m). W tym miejscu pracuję do dzisiaj, ale to będzie pewnie jeszcze temat na osobne artykuły ;-).

Ostatnia propozycja współpracy, którą otrzymałem

2 tygodnie temu zadzwoniła do mnie Pani Kierownik do spraw kontaktów w lekarzami jednej z wielospecjalistycznych klinik. Miała ona dwie siedziby – jedną mniejszą w okolicy mojej pracy i drugą większą, oddaloną o 35 km. Zaproponowała współpracę. Pracujący tam laryngolog rozpoczął właśnie dłuższe zwolnienie lekarskie.

Rozmowa była miła, dostałem informację o standardowych warunkach współpracy. Pani kierownik poprosiła, żebym wskazał termin, w którym mogę przyjechać do kliniki na rozmowę z jej właścicielem. Dałem sobie kilka dni na zastanowienie się. Przemyślałem swojego zapotrzebowanie na dodatkową pracę, swoją dostępności i możliwości zaspokojenia potrzeb kliniki. Oddzwoniłem i określiłem swoje możliwości – mogę przyjmować jeden raz w tygodniu, dowolną liczbę godzin.

Wynagrodzenie za jedną konsultację 100 zł brutto (koszt wizyty dla Pacjenta w tej klinice to 160 zł). Minimalne wynagrodzenie za przyjazd i pracę jednego dnia to 1 tysiąc złotych.

Pani Kierownik zaznaczyła, że nie jest w stanie podjąć samodzielnie decyzji dotyczącej tych warunków. Zaprosiła mnie ponownie do kliniki na rozmowę z właścicielem. Zapytałem, czy właściciel przychodni zgadza się na moje warunki. Uznałem, że tylko w tym przypadku ma sens nasze spotkanie i doprecyzowanie szczegółów współpracy. Nie dostałem takiego zapewnienia, ale spotkanie było wg. zarządu kliniki konieczne. Dostałem obietnicę dobrej kawy po przyjeździe – zgodziłem się.

W umówionym dniu przyjechałem na spotkanie do odległej o 35 km kliniki. Po pomiarze temperatury i wypełnieniu Covidowej ankiety ostałem wpuszczony za próg budynku.

Właściciel nie podał mi ręki na przywitanie (obawa jest wciąż w środowisku bardzo duża) i nie poczęstował kawą, czy wodą. Zaznaczył, że nie może spełnić moich oczekiwań, ale z czasem „powinna uzbierać się większa grupa Pacjentów”. Zapytał też, czy mam jeszcze jakieś dodatkowe pytania. Nie podał ręki na pożegnanie, co akurat świadczyło o jego konsekwencji.

Na co liczył właściciel, zapraszając mnie do siebie i nie akceptując moich jasnych wymagań? Może, że jak już tak daleko przyjadę, to zgodzę się pracować poniżej mojego dolnego limitu akceptacji. Albo, że zrobi na mnie duże wrażenie? Tylko w jaki sposób to wrażenie chciał u mnie wywołać? Zmarnował nasz wspólny czas, naraził mnie na koszty, nie spełnił żadnej z funkcji dobrego gospodarza. Nie podał ręki i nie poczęstował niczym do picia. O ile bez drugiego mogę się obyć, to bez pierwszego nie. Nie akceptuję niepodania ręki osobie, którą zapraszam do współpracy nawet w sytuacji epidemii Covid-19.

Podsumowanie

Wnioski z tej historii wyciągnijcie sami. Moja rada jest taka – jeśli cenicie sobie przede wszystkim bezpieczeństwo, spokój i to, że ktoś inny organizuje Wam pracę – pracujcie na etacie lub w pracach zleconych w innych klinikach. Jeśli zaś czujecie potrzebę realnego wpływu na to, co robicie w swoim miejscu pracy, chcecie je usprawniać i zgodzicie się na odrobinę większą samodzielność i odpowiedzialność w zamian – budujcie swoje kliniki! Inna forma pracy nie zadowoli Was, tak jak nie zadowala mnie.

Zalety pracy „objazdowej”

  • brak stałych kosztów wynajmu gabinetu (nie pracując, nie zarabiasz, ale też nie tracisz)
  • brak przywiązania do jednego miejsca pracy (może to być również wada)

Wady pracy „objazdowej”

  • brak stałego warsztatu laryngologa (program do obsługi Pacjentów, wyposażenie gabinetu, narzędzia, materiały biurowe, etc.)
  • marnowanie czasu na dojazdy, bo te godziny muszą być uznane za czas niepłatnej pracy
  • tworzenie własnej konkurencji dla siebie, ponieważ chętni Pacjenci i tak do mnie przyjadą, jak będę pracował nieco dalej, a niechętnych i tak do siebie nie przekonam

Podziel się ze znajomymi

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.